Zrobiłyśmy śmietankowe i truskawkowe
sobota, 22 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane.
Byłam dzisiaj z mężem na zebraniu w gminie o odwołanie Pani dyrektor przedszkola i zdębiałam istna dziecinada jestem zła straciłam 3 godziny, zarzuty były w stylu
- że Panie nie organizują pikników po godzinach
- nie można dziecka przyprowadzić wcześniej niż dziecko jest zapisane
- kolejny mega problem, to taki że rodzice chcą się organizować a Ona nie pozwala na np. malowanie po czym miały zebrać się 3 osoby aby ustalić program naprawczy i nikt się nie zgłosił
Ogólnie nie wiem co myśleć bo przedszkole nie jest idealne, ale moja córka lubi tam chodzić, lubi swoją Panią i nie miałam nigdy problemu, ale mika to istny czort i się adaptuje wszędzie. Mam wrażenie, że nagonka była czysto interpersonalna i nikt nie chciał nic naprawiać tylko pozbyć się dyrektora, nie lubię krzywdzić ludzi i osądzać oj nie było miło.
Po powrocie odreagowałam w kuchni zrobiłam pyszne placki z soczewicy
100g soczewicy zmieliłam w blenderze dodałam białko, pół szklanki mleka sól, curry i zmiksowałam, mieszaninę odkłada się na 30 minut po czym dodaje się wodę do konsystencji śmietany i smażyłam na ceramicznej patelni jak typowe naleśniki. Do placków dałam sałatę, pomidory, cebulką zieloną, grillowana pierś i sos czosnkowy na jogurcie. Placki są przepyszne. Przepis pochodzi z internetu, są to placki socca niestety wydrukowałam tylko treść przepisu i nie umiem znaleźć linku.
A jutro nareszcie piątek
- że Panie nie organizują pikników po godzinach
- nie można dziecka przyprowadzić wcześniej niż dziecko jest zapisane
- kolejny mega problem, to taki że rodzice chcą się organizować a Ona nie pozwala na np. malowanie po czym miały zebrać się 3 osoby aby ustalić program naprawczy i nikt się nie zgłosił
Ogólnie nie wiem co myśleć bo przedszkole nie jest idealne, ale moja córka lubi tam chodzić, lubi swoją Panią i nie miałam nigdy problemu, ale mika to istny czort i się adaptuje wszędzie. Mam wrażenie, że nagonka była czysto interpersonalna i nikt nie chciał nic naprawiać tylko pozbyć się dyrektora, nie lubię krzywdzić ludzi i osądzać oj nie było miło.
Po powrocie odreagowałam w kuchni zrobiłam pyszne placki z soczewicy
100g soczewicy zmieliłam w blenderze dodałam białko, pół szklanki mleka sól, curry i zmiksowałam, mieszaninę odkłada się na 30 minut po czym dodaje się wodę do konsystencji śmietany i smażyłam na ceramicznej patelni jak typowe naleśniki. Do placków dałam sałatę, pomidory, cebulką zieloną, grillowana pierś i sos czosnkowy na jogurcie. Placki są przepyszne. Przepis pochodzi z internetu, są to placki socca niestety wydrukowałam tylko treść przepisu i nie umiem znaleźć linku.
A jutro nareszcie piątek
Wracam do walki
Po miesiącu przerwy ( tak nie do końca przerwy) zabieram się za siebie. Zostało mi ostatnie 10 kg, w planie mam ćwiczenia z Jillian Michaels zaczynam od 30 Day Shred, rower, basen(choć z tym to ciężko będzie z racji odległości) dieta jak zwykle. A z nowości kupiłam sobie zieloną kawę w ziarenkach w jej efekty odchudzające racze nie wierzę , ale lubię próbować. Z pierwszych obserwacji - pachnie paskudnie, smakuje jak woda po moczeniu grochu, ale da się wypić i daje energii.

A jutro moja córa idzie do kina z przedszkola z inna grupą :) Dominika chodzi do maluchów, ale że jest jedną z starszych w grupie to wolny czas spędza z średniakami lub starszakami. Wróciła któregoś dnia z przedszkola i oznajmiła ze idzie do kina hmmm nic nie było na tablicy ogłoszeń a dobrze wiem że maluchy nie jeżdżą, wiec mama spytała Panią i się okazało, że to nie jej grupa, rozczarowana mina małej skruszyła chyba Panią i załatwiła, więc mała jedzie. Ciekawa tylko jestem czy wysiedzi. Ostatnio bardzo się buntuje i chyba ma kolejny etap lub charakter po mamusi
A jutro moja córa idzie do kina z przedszkola z inna grupą :) Dominika chodzi do maluchów, ale że jest jedną z starszych w grupie to wolny czas spędza z średniakami lub starszakami. Wróciła któregoś dnia z przedszkola i oznajmiła ze idzie do kina hmmm nic nie było na tablicy ogłoszeń a dobrze wiem że maluchy nie jeżdżą, wiec mama spytała Panią i się okazało, że to nie jej grupa, rozczarowana mina małej skruszyła chyba Panią i załatwiła, więc mała jedzie. Ciekawa tylko jestem czy wysiedzi. Ostatnio bardzo się buntuje i chyba ma kolejny etap lub charakter po mamusi
niedziela, 16 czerwca 2013
Wekendowo
Spędziliśmy fantastyczny weekend w piętek po pracy pojechaliśmy umyć babci okna, później imprezowaliśmy z przyjaciółmi, w sobotę o 6 rano (o zgrozo ) umówiłam się z mamą na zakupy więc jak wszyscy spali wymknęłam się. Upolowałam 3 pary spodni i śliczny sweterek, około 9 byłam już na miejscu z łupem. Resztę dnia spędziliśmy na ogródku, było ognisko, pieczonki Gosi mmmmm, wino i pogaduchy, a dzieciaki szalały.
Po drodze do domu odebraliśmy mój spóźniony prezent urodzinowy od męża :)
Po trzech latach doczekałam się okapu do kuchni i nawet mój małżonek go zamontował
A dzisiaj po obiedzie wybraliśmy się do alele szaleliśmy trzy godzinki po drodze wstąpiliśmy na włoskie lody

A pod wieczór grillowaliśmy z rodzicami. Jak ja lubię lato, szkoda tylko że jutro do pracy trzeba znowu iść :) a w powietrzu już czuć wakacje
Życzę wszystkim miłego tygodni z nad miski truskawek ze śmietaną :) ( od jutra się odchudzam :))
niedziela, 9 czerwca 2013
Życie zaczyna się po ... 30
No i jestem kobieta po trzydziestce, wczoraj minęło mi 31 wiosen, impreza się udała, choć jej przygotowania * jak zwykle u mnie* nie były spokojne. W piętek po pracy z zapałem i planem zabrałam się za ciasta sernik kajmakowy i biszkopt z truskawkami hmmm prościzna, nic bardziej mylnego. Najpierw z nieznanych mi przyczyn spalił mi się spód od sernika, więc piekłam go drugi raz, później jak piekłam biszkopt blachę powyginało ( kupiłam sobie nową ) do tego stopnia że na rogach praktycznie nie było ciasta, nadmienię była już 22, postanowiłam jednak pokombinować z kremem i już drugiego nie piekłam, krem jakimś cudem się udał, ale do stężenia galaretki już nie dotrwałam padłam na siedząco. Rano wstałam jak zwykle skoro świt i pierwsze matko galaretka otwarłam lodówkę, a tam gotowe ciasto. Krasnoludki w postaci męża dokończyły dzieło :) więc spokojnie zabrałam się za sałatki jak zwykle zrobiłam warstwową z ananasem ile bym jej nie zrobiła i tak schodzi cała, wiosenną ziemniaczaną (ziemniaczki, sałata, szczypiorek, koperkiem, ocet olej i przyprawy- bardzo fajna do grilla), zrobiłam też meksykańską z kabanosami i po raz pierwszy arabską - tabbouleh, zdjęć niestety nie mam, a to za sprawa mojej córki u której około 12 zauważyłam dziwne plamy na kolanach łydkach i łokciach, wiec telefon do pediatry, podać calcium i poczekać, po dwóch godzinach plamki wcale nie schodził wręcz przeciwnie, a za godzinę w domu miało być 3 dzieci, nic trzeba do przychodni pojechaliśmy mała dostała uczulenia po antybiotyku i biedna dostała zastrzyk odczulający. Zanim wróliśmy pierwsi goscie już byli więc widok Olka szybko ją pocieszył. A jeszcze jedno, przez cały miesiąc planowałam zrobić urodziny na tarasie z grillem, ale że pogoda była okropna wiec zmieniłam plany i oczywiście w sobotę słoneczko grzało, piękna pogoda i nikt nie chciał siedzieć w domu wiec na szybko przenosiliśmy wszystko na dwór :) I tyle
wtorek, 4 czerwca 2013
ślimaki zeżarły mi sałate
To zdecydowanie nie jest mój tydzień, w niedziele byliśmy z mała w
przychodni = bo mamusiu uszko boli, wiec jak boli to jedziemy. Rozpoznanie
ostre zapalenie ucha -antybiotyk. Na szczęcie to dopiero 3 w jej życiu, ale
bardzo ich nie lubię podawać. I co tu zrobić z małą w poniedziałek. W pracy nie
ma szans na wolne bo mamy zmasowany atak kontroli, zlitowała sie prababcia przy
obustronnej radości ( Mika od tygodnia bardzo chciała pojechać do babci, a ja
jej nie pozwalałam ( z powodu wieku babci i braku dziadka) wiec mała paskuda
wykombinowała i się do babci dostała:). Spędziły razem cały dzień, a dzisiaj ja
zostałam z małą, posprzątałam, upiekłam chleb, poczytałyśmy "Małego
Księcia" fajnie być mamą w domu, ale bez pracy było by nam ciężko, a ja
raczej nie nadaje się do tego.
PS: Znacie jakiś dobry sposób na ślimaki
te paskudne brązowe które dzisiaj zeżarły moją piękną sałatę, aż płakać mi się chciało.
sobota, 1 czerwca 2013
Dzień dziecka
Dzisiejszy dzień uczciliśmy damskim wypadem do teatru "Nowy" w Zabrzu. Byłyśmy na bajce „Draka w tropikach ptaka i słonika” w reżyserii Zbigniewa Stryja. Dominika była wniebowzięta.
![]() |
| Zabawa przed występem |
![]() |
| Słonia to trochę się baliśmy |
![]() |
| Moje dwie elegantki |
Po spektaklu oczywiście byłą kawiarenka i lody :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































