czwartek, 13 grudnia 2012



Kupiłam dzisiaj córce najzwyklejsze kapcie z konikiem efekt tego taki, że właśnie w nich śpi i nawet przez sen nie da sobie zdjąć - jak czasem mało trzeba by komuś sprawić radość.


niedziela, 2 grudnia 2012

Muchomor

Zawsze czekam na weekend można dłużej pospać, spędzić czas z rodziną, nadrobić zaległości a przed świetami zrobić ozdoby i popiec ciasteczka, nic mylnego u nas w sobote na wieczór jedzie się na urwanie głowy do apteki 15 minut przed jej zamknieciem bo któryś z domowników zaniemógł, dzisiaj nawet z okazji niedzieli zaliczyliśmy poradnie 24h i pogotowie. a to za sprawą mojego małżonka który od wczoraj wygląda jak muchomor.  W przychodni lekarz swierdził po pół minuty, że wysypka może byc wszystkim i ma iść jutro do przychodni przepisał calcim - na calcium to ja sama wpadlam i jakby pomoglo nie jechala bym do przychodni, na pogotowiu zadali mężowi dwa pytania czy ma gorączke i czy oddycha, niestety spełnił te dwa warunki więc nie miał co liczyc na wizyte. I tak sobie czekamy do jutra, chyba że spełni któryś warunek do odczulenia na pogotowiu. Najbardziej wnerwia mnie fakt, że jeden i drugi konował dostanie kase za wizyte, Dlaczego ja sie jeszcze do tego nie przyzwyczaiłama.
Z miłych rzeczy to udało mi się kupić kilka pezentów świątecznych i odwiedziłam home and you i jeszcze nie jestem bankrutem. Kupiłam foremki, obrusy na stoliki, kubeczki świąteczne







tk max upolowałam miske Nigeli za 20 zł i 2 garnuszki do zapiekania 


A tu już zupa cebulowa





piątek, 9 listopada 2012

Nowa ja


Dzisiejszy wieczór spędziłam z mama u fryzjera taki babski i mam nową fryzurę z którą nada się oswajam wygląda tak 

Z przodu

z tyłu

 Mamy  z myszą tez pierwsze pierniki za sobą, oczywiści razowe z tego przepisu http://pyszneizdrowe.blogspot.com/2011/12/prawdziwe-pierniczki.html


Po raz kolejny próbowałam polubić krewetki 


Krewetki usmażyłam na oliwie z czosnkiem i chili dorzuciłam paprykę i natkę pietruszki, doprawiłam do smaku. Sos wyszedł super, a krewetek nadal nie lubię.


Z każdym dniem zaskakują mnie matki rówieśników mojej córki, despotyczne, zapatrzone w siebie babole, które od małego uczą dzieci rasizmu i klasyfikacji. Trzylatek rozróżniający markowe ciuchy to już zdecydowanie przesada lub czterolatek chodzący w stringach. Nie chcę aby moja córka wyrosła na kogoś takiego, a co to jest tak naprawdę markowy ciuch i o czym on świadczy, jeżeli o jakości to oki, ale przeważnie ktoś próbuje mi wmówić że coś jest dobre, a coś nie. A gdzie jest dzieciństwo, zabawa i radość.  

wtorek, 6 listopada 2012

I już listopad


Coraz zimniej i ciemniej więc u nas sezon świecznikowy został otwarty, uwielbiam światło świec i z premedytacją co wieczór je rozpalam w całym domu.Niestety nie mam m kominka wiec muszę się jakoś pocieszyć.



Mamy też nowy barek oczywiście biało czarny  i oczywiście z Ikei, wreszcie coś wypełniło pustkę na ścianie, kolor pokoju nadal bez zmian, a wykończeniówki w paczce, ale i tak bardzo mi się podoba



Dominika wybierała i pomagała tacie składać


Projekt to podstawa


Wczoraj wypróbowałam przepis na warkocze ze szpinakiem i piersią z kurczaka na które nie miałam przepisu, bardzo wszystkim smakował

Cebulkę smażymy, dodajemy szpinak, przyprawy i na końcu czosnek  

Faszerujemy piersi z kurczaka ( marynowałam je wcześniej godzinkę w lodówce) 

Na wierzch ser

I całość zapleciona w cieście francuski , powędrowała do pieca na 25 minut /180oC

niedziela, 28 października 2012

pada śnieg, pada śnieg



Jakoś mi ostatnio nie po drodze do pisania czegokolwiek, bardzo bym chciał aby ten rok się już skończył, mam zdecydowanie dość wrażeń. Od  tygodnia siedzę z małą w domu na L4, we wtorek miałam telefon z przedszkola, córka ma 39 temperatury proszę ją odebrać hmmmmm, wiec co tu robić w auto i pędem, odebrałam zdechlaka. Mała przespała się godzinkę i trzeba było odebrać dziadka z pracy i zaliczyć wizytę w przychodni. W pracy nikt nie chciał uwierzyć, że ona jest chora. Dostała zestaw syropów, leki przeciwgorączkowe i tydzień w domu. Pół nocy nos jej się zatykał, na drugi dzień mała w pełni sił, czego nie można było powiedzieć o rodzicach, Noc z środy na czwartek była równie ekscytująca jak poprzednia tyle tylko, że do zatykającego nosa doszło zapalenie ucha o którym około 23 dowiedziało się całe województwo. Mała darła się z przerwami co parę godzin, do tego wliczając wędrówki do WC, przerwy na picu, zatykanie nosa została nam jakaś godzina snu. Ojciec na pół śpiąco poszedł do pracy, a ja naiwna myślałam że uda mi się przespać położyłam się, nic bardziej mylnego, mały terrorysta przebudził się po 15 minutach, wyspany gotowy do zabawy z brakiem jakichkolwiek oznak choroby, czy nieprzespanej nocy w przeciwieństwie do mamy. W piątek dostała krople do ucha, okłady z papki ziemniaczanej i nareszcie przespała całą noc, a teraz urządzili sobie z tata sjestę poobiednia a ja mam chwile dla siebie.
Tak wygląda moja choróbka 
Pokój małej już skończony czekamy tylko na meble a to mała odsłona 

Firanka uszyta przez prababcie

Nowe okienko ależ ja jej go zazdroszczę, morze wreszcie dozbieram na resztę pokoi 
Włącznik własnoręcznie wybrany przez właścicielkę i z czym miał by być jak nie z kotkiem 
Pokoik jest mały ale bardzo ładny, choć maluch stwierdził  że jest miodowy, a ona chciała pomarańczowy i  wygląda jak pudełko :) wdzięczność dziecka  - bezcenne.

W poniedziałek wybieramy się na bal Halloween, niekoniecznie jestem zwolennikiem tego święta, ale bale w naszej bibliotece są świetne. Przeważnie jest dużo zabaw, clowni, muzyka, przebrania i cena dla mieszkańców to 5 zł. W tym roku mała dała się namówić na strój czarownicy 
Pierwsze przymiarki 
A jeszcze jedna rzeczą muszę się pochwalić po dwóch latach udało nam się kupić wykończeniówki przypodłogowe do pokoju :). Zamówiłam przez internet próbki, dopasowaliśmy, a teraz czekam na przesyłkę  nie wiem tylko kiedy mój mąż raczy mi je zamontować. Mamy też w planach pomalowanie dużego pokoju na dzień dzisiejszy wybór padł na zimowa cisze Duluxa 
i ogniste flamenco



Ogólnie to mam duży problem z kolorystyka w tym pokoju. trudno coś dobrać do czerwonej kanapy i biało czarnych mebli, obecna barwa na ścianie mnie drażni, jest zimna ponura i jakaś taka nijaka, przypomina mi s krwawą plama na bladej ścianie, próbowałam już z dodatkami , firanami obrazami i cały czas to nie to. 





środa, 10 października 2012

Dzisiaj o 9 zmarł  mój dziadek 




poniedziałek, 1 października 2012

I gdzie ten wrzesień

I co ja mam napisać, znowu u mnie równia pochyła, powinnam się już przyzwyczaić , a jednak Smutek już dawno zastąpiłam wściekłością inaczej chyba już nie umiem. Wrzesień minął i całe szczęście, może październik będzie lepszy. Grypa nadal nie daje mi żyć, po dwóch tygodniach domowego leczenia wybrałam się do przychodni, każdy kto mnie zna wie, że pojawiam się tam zdecydowane w ostateczności ( ostatnio 4 lata temu ). I co i dostałam czosnek, inhalacje z soli, syrop i krople do nosa. Fantastycznie straciłam godzinę tylko po to żeby dowiedzieć się że to co biorę już drugi tydzień, co całkowicie nie chce zwalczywszy tego ustrojstwa, które we mnie siedzi ma mi pomóc w trzecim tygodniu. Płuca, oskrzela, tchawica czysta hmmmm. To ciekawe - świszcze jak gwizdek, gadam jakbym piła przez miesiąc, ale Pan doktor nic nie słyszy. Zabrałam więc receptę na czosnek i poszłam po antybiotyk prywatnie. Powoli zaczynam wracać do żywych, nadal jestem dość słaba, ale potrafię się już schylić.
Dzisiaj wychodzi też mój dziadek ze szpitala, trafił tam w piątek na ściągniecie płynu z spuchniętego kolana, wyniki z płynu były bardzo złe wiec dziadka przyjeli na oddział, dostał silny antybiotyk po czym przestał jeść i pic, miał problemy z oddychaniem , na szczęście w niedziele już doszedł do siebie, a dzisiaj go wypisują. Noga nadaje się do operacji, ale z powodu wieku i ryzyka raczej nic z nią nie będą robić. Starość jest piękna po prostu.To nie koniec fantastycznych wiadomości, ale o reszcie nie chce pisać.
Pokój Dominiki nadal w remoncie może do grudnia skończymy, a ja mam od wczoraj nowy stoliczek z Ikei w dużym pokoju teraz zbieram na farby i komodę.
A w sobotę byliśmy na wieczorku indonezyjskim, było jak zwykle fantastycznie tym razem to niestety ja byłam kierowca. Na kolacje zrobiłam banany smażone w cieście naleśnikowym z dodatkiem kokosu i chilli. Dziewczyny jak zwykle zrobiły przepyszne dania i znowu się objadłam jak nie wiem co :)  ale moja waga niezłomnie od 2 miesiecy pokazuje  ten sam wynik i to nie ważne czy grzeszę czy nie.