niedziela, 16 marca 2014

Pada

Pogoda mnie dobija zimno wieje bleeeeeeeeeee nic się nie chce. Ciągle coś jem, ćwiczyć się nie chce, a jeszcze 8 kg zostało wiec walczę, za to spotkało mnie kilka miłych rzeczy, wczoraj dostałam dwie piękne tuniki od mamy z mojego ukochanego sklepu duńskiego



Mama dostała w prezencie tackę która jakoś jej nie pasowała, więc się nie oparłam, bo do mojego pokoju akurat idealnie pasuje. nadal nie przemalowaliśmy pokoju, mam natomiast wstępny plan.


nie pokazałam wam jeszcze mojej zdobycznej klatki z home&you, za całe 20 zł


Z nowości kulinarnych upiekłam dzisiaj bułeczki z amarantusem z tego przepisu, niestety podczas mielenia ziaren mój blender dokonał żywota i mam duży dylemat, bo marzy mi się duży blender kielichowy, ale nie wiem czy poradzi sobie z mieleniem ciecierzycy, soczewicy itp. może ktoś ma doświadczenie i coś poleci, dotychczas używałam, blendera  brauna z misą i świetnie działał, duży robot który posiadam nie potrafi zmielić na mąkę.

 na kolacje natomiast moje ukochane placki, ale kebab z mąki z ciecierzycy z smażonym indykiem cebulką, sałatą i sosem czosnkowym.

 Patrząc przez okno nie mogę uwierzyć, że parę dni temu było tak pięknie i że już otwarłyśmy sezon rowerowy, mała już świetnie sobie radzi, a w sekrecie wam powiem, że zajączek cudem zdobył rolki w rozmiarze 26, bo taki rozmiar posiada moje córka w wieku 5 lat i od roku czeka, bo producenci chyba nie wzięli pod uwagę, że są starsze dzieci z małymi stopami. 

- Mamusiu kiedy będę mogła jeździć na rolkach
- Jak ci nóżki urosną
- Mamusiu, ale ja już mam nóżki 
-.........................................
No wiec jak udało się mamie zauważyć, że jej latorośl jednak posiada kończyny to i rolki się znalazły :) Teraz trzeba tylko czekać na święta i pogodę


piątek, 21 lutego 2014

Sobota-robota

Leże w łóżku, przeglądam posty i mobilizuje się do działania, mam plan cotygodniowego okiełznania domu, który kończy się na tym, że latam z szmatą pół soboty, a w niedziele mogła bym zacząć od nowa, ale co tradycja to tradycja. Dzisiaj jeszcze odwiedzi nas KOMINIARZ :), zatkał się komin wentylacyjny rodziców i mój mąż postanowił go wyczyścić, wdrapał się na dach z kominiarskim ekwipunkiem, a że wentylacja nie była czyszczona parę lat wiec kula okazała się za lekka postanowił więc dociążyć ją młotkiem, tak dociążył, że kula wraz z młotkiem utkwiła w kominie, postanowił wiec pójść dalej, na chwile obecną w kominie mamy kulę, młotek i IMADŁO......, z komina wysypaliśmy 6 wiader popiołu, a on nadal jest zatkany, mam nadzieje, że uda się go odetkać.
W poniedziałek byłam z młodą na balu przebierańców organizowanym przez bibliotekę, jak zwykle było bardzo fajnie. Mała oczywiście księżniczka

niedziela, 16 lutego 2014

Walentynki


Po przesileniu wiosenno-zimowym bo nie wiem co mamy aktualnie za oknem, wracam do żywych, bo przez ostatnie dni nie mogłam się obudzić. A muszę się wam pochwalić prezentem Walentynkowym, dostałam go wprawdzie tydzień wcześniej, bo pasował do balowej sukienki :)
Prezent to własnoręcznie zrobiony komplet z kulek od łożyska i chirurgicznej stali :), każde przęsło zostało wygięte własnoręcznie, za co podziwiam mojego męża, bo osobiście nie miała bym tyle cierpliwości.


piątek, 31 stycznia 2014

W poszukiwaniu czarnej perły...









Odważyłam się zjeść i żyje, wcale nie jest to takie straszne, w smaku przypomina wodę z stawu z cytryną i raczej nie zostanę smakoszem ostryg, choć mężowi bardziej smakowały, ale wiem już jak smakują.



czwartek, 30 stycznia 2014

Styczeń

No i kończy się styczeń, obiecywałam sobie częściej wrzucać notki, ale jak to ja i może niech tak zostanie, bo w końcu to mój blog. A styczeń mija mi dość intensywnie, od 17 mama ma remont łazienki, niechcąco okazało się że my też, rury przegniłe, więc wymiana pionów, dzień przed urodzinami mojej Dominiki, jakimś cudem udało się zorganizować przyjecie, moi rodzice upiekli pyszny tort czekoladowy,


moje ciasto oczywiście nie wyszło, ale co tam :). Najważniejsze, że mam w domu cudownego pięciolatka


A oprócz remontu i ciągłego kurzu, to od początku roku imprezujemy, był sylwester, 60 teścia, urodzinki Dominiczki, dzień Babci i Dziadka, spontaniczna wizyta u Izy i Wojtka, ognisty grzaniec u Romy i Michała :) i zabawa karnawałowa w sobotę. I ja się dziwię, że na nic nie mam czasu. Postanowiłam, że ten rok będzie wspaniały i już. 







sobota, 11 stycznia 2014

Pomocy

Pierwszy tydzień pracy zaliczony, a był dość intensywny, choć taki krótki. We wtorek przywieźli mi kanapę, na szczęście Panowie się zlitowali i za małą opłatą wnieśli mi ją do góry. Niestety nie udało nam się poukładać, mebli, a kolejne dni nie były lepsze, w środę po pracy dentysta w domu byłam o 22, w czwartek wybrałysmy się z mała na kurs tańca z jej koleżanką z przedszkola. Dopiero w piątek udało nam się  ogarnąć mieszkanie. Kanapa jest cudna, barrrrrdzo wygodna, rodzinna, niestety czeka nas mały remont bo kolorystycznie nie pasuje, a może pomożecie. Przeglądam z zapałem internet ale nic nie wpadło mi w oko. Na dzień dzisiejszy wygląda tak 


i jest nijak..., kolor rzeczywisty jest taki jak pod poprzednim postem.