Leże w łóżku, przeglądam posty i mobilizuje się do działania, mam plan cotygodniowego okiełznania domu, który kończy się na tym, że latam z szmatą pół soboty, a w niedziele mogła bym zacząć od nowa, ale co tradycja to tradycja. Dzisiaj jeszcze odwiedzi nas KOMINIARZ :), zatkał się komin wentylacyjny rodziców i mój mąż postanowił go wyczyścić, wdrapał się na dach z kominiarskim ekwipunkiem, a że wentylacja nie była czyszczona parę lat wiec kula okazała się za lekka postanowił więc dociążyć ją młotkiem, tak dociążył, że kula wraz z młotkiem utkwiła w kominie, postanowił wiec pójść dalej, na chwile obecną w kominie mamy kulę, młotek i IMADŁO......, z komina wysypaliśmy 6 wiader popiołu, a on nadal jest zatkany, mam nadzieje, że uda się go odetkać.
W poniedziałek byłam z młodą na balu przebierańców organizowanym przez bibliotekę, jak zwykle było bardzo fajnie. Mała oczywiście księżniczka
piątek, 21 lutego 2014
niedziela, 16 lutego 2014
Walentynki
Po przesileniu wiosenno-zimowym bo nie wiem co mamy aktualnie za oknem, wracam do żywych, bo przez ostatnie dni nie mogłam się obudzić. A muszę się wam pochwalić prezentem Walentynkowym, dostałam go wprawdzie tydzień wcześniej, bo pasował do balowej sukienki :)
Prezent to własnoręcznie zrobiony komplet z kulek od łożyska i chirurgicznej stali :), każde przęsło zostało wygięte własnoręcznie, za co podziwiam mojego męża, bo osobiście nie miała bym tyle cierpliwości.
piątek, 31 stycznia 2014
W poszukiwaniu czarnej perły...
Odważyłam się zjeść i żyje, wcale nie jest to takie straszne, w smaku przypomina wodę z stawu z cytryną i raczej nie zostanę smakoszem ostryg, choć mężowi bardziej smakowały, ale wiem już jak smakują.
czwartek, 30 stycznia 2014
Styczeń
No i kończy się styczeń, obiecywałam sobie częściej wrzucać notki, ale jak to ja i może niech tak zostanie, bo w końcu to mój blog. A styczeń mija mi dość intensywnie, od 17 mama ma remont łazienki, niechcąco okazało się że my też, rury przegniłe, więc wymiana pionów, dzień przed urodzinami mojej Dominiki, jakimś cudem udało się zorganizować przyjecie, moi rodzice upiekli pyszny tort czekoladowy,
moje ciasto oczywiście nie wyszło, ale co tam :). Najważniejsze, że mam w domu cudownego pięciolatka
A oprócz remontu i ciągłego kurzu, to od początku roku imprezujemy, był sylwester, 60 teścia, urodzinki Dominiczki, dzień Babci i Dziadka, spontaniczna wizyta u Izy i Wojtka, ognisty grzaniec u Romy i Michała :) i zabawa karnawałowa w sobotę. I ja się dziwię, że na nic nie mam czasu. Postanowiłam, że ten rok będzie wspaniały i już.
moje ciasto oczywiście nie wyszło, ale co tam :). Najważniejsze, że mam w domu cudownego pięciolatka
A oprócz remontu i ciągłego kurzu, to od początku roku imprezujemy, był sylwester, 60 teścia, urodzinki Dominiczki, dzień Babci i Dziadka, spontaniczna wizyta u Izy i Wojtka, ognisty grzaniec u Romy i Michała :) i zabawa karnawałowa w sobotę. I ja się dziwię, że na nic nie mam czasu. Postanowiłam, że ten rok będzie wspaniały i już.
sobota, 11 stycznia 2014
Pomocy
Pierwszy tydzień pracy zaliczony, a był dość intensywny, choć taki krótki. We wtorek przywieźli mi kanapę, na szczęście Panowie się zlitowali i za małą opłatą wnieśli mi ją do góry. Niestety nie udało nam się poukładać, mebli, a kolejne dni nie były lepsze, w środę po pracy dentysta w domu byłam o 22, w czwartek wybrałysmy się z mała na kurs tańca z jej koleżanką z przedszkola. Dopiero w piątek udało nam się ogarnąć mieszkanie. Kanapa jest cudna, barrrrrdzo wygodna, rodzinna, niestety czeka nas mały remont bo kolorystycznie nie pasuje, a może pomożecie. Przeglądam z zapałem internet ale nic nie wpadło mi w oko. Na dzień dzisiejszy wygląda tak
i jest nijak..., kolor rzeczywisty jest taki jak pod poprzednim postem.
wtorek, 7 stycznia 2014
Nowości
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Wolny dzień
Lubię takie dni jak dzisiaj, nic nie trzeba robić, wolne od pracy i ogólna swoboda ducha. Wstaliśmy późno,jajecznica na śniadanie i z moją mamą wybraliśmy się do Tarnowskich Gór od tak pochodzić po sklepach, wypić kawę itp.w sumie nic szczególnego nie upolowaliśmy, wstąpiłam do sklepu z herbatami, uzupełniłam braki yerby, polecam yerba mate IQ słodka, aromatyczna, taka dla początkujących, kupiłam też zieloną SENCHA SAKURA - jedną z moich ulubionych. Dla Dominiki jak zwykle suszony Hibiskus ale coś jeszcze, co mnie zaskoczyło bo od lat kupuje herbaty, a po raz pierwszy Pani poleciła mi dla dziecka Rooibos, w domu znalazłam kilka artykułów i teraz będę testować na małej ) Rooibos, z pewnością warto powalczyć z soczkami z cukrem, barwnikami i Bóg wie czym jeszcze na rzecz czegos wartościowego, choć to naprawde trune.
A jutro nareszcie koniec 2013 i sylwester, mam mnóstwo planów na ten rok, a czas pokaże, na ile los pozwoli, lub na ile ja mu pozwolę .
Subskrybuj:
Posty (Atom)





