czwartek, 18 lipca 2013

Ratatouille

Przyszła moja paczka z:soczewicą, fasolą czarną i mung, amarantusem, quinoa, otrębami, razowym kuskusem, mam cały zapas super jedzonka

 Obkupiłam się też w cukinie uwielbiam ja pod każdą postacią
 a jak jest cukinia to oczywiście ratatouille
 Najpierw kroimy 2 marchewki, cebule, i seler naciowy - smażymy
 dodajemy opieczoną na gazie lub w piekarniku paprykę czerwoną, zieloną i chilli
 dodajemy pomidory około 5 sztuk, bazylię, czosnek, sól, pieprz, curry, chilli i bledujemy
 wylewamy do formy i na górze układam cukinie, pomidory i bakłażan pokrojony w paski całość polewamy sosem wykonanym z oliwy świeżego tymianku, czosnku soli i pieprzu i opiekamy pod folią 30 minut
Pierwotny przepis to ten :

niedziela, 14 lipca 2013

Przegląd tygodnia

Pogoda jak zwykle weekendowa, oczywiście leje. Więc w sobotę nadrobiłam prace domowe, udało mi się też poplewić i nazbierać zioła. Zrobiłam kostki rosołowe, w tym roku pietruszka z lubczykiem i natką selera, to chyba jeden z lepszych sposobów przechowywania ziół.przepis




W czwartek wracając z pracy kupiłam 2 l jagód mmmm


objadłyśmy się z małą, świetnie farbuje język na niebiesko. Z reszty zrobiłyśmy pyszne lody jagodowe. Ubiłam śmietanę, dodałam cukier i dużo zblędowanych jagód, zamroziłam i miksowałam co 30 minut, aż do konsystencji lodów mam ostatnio obsesje na punkcie domowych lodów te sklepowe mi już nie smakują, podjęłam też kolejną próbę zrobienia razowych pierogów tym razem nawet dało się je ugotować i były całkiem smaczne, nadal jednak mam grube ciasto i nie wyglądają ładnie.



Lody jagodowe

 
a to wcześniejsze lody śmietankowe
A tu jeszcze poprzedni wypad z maluchami na lody 



A takie awokado wyhodowałam z pestki

A to moje zdobyczne zasłony upolowałam za 30 zł na allegro bardzo mi się podobają, myślałam że pozwolą mi dłużej pospać w weekend, ale to nie wina słonka tylko biologicznego zegara nadal o 6 jestem na nogach.
 A teraz już życzę miłego wieczoru bo na naszym tarasie pachnie już grillowana kiełbacha, a jutro do pracy trzeba, jeszcze tylko 3 tygodnie do urlopu
PS: Ma ktoś może namiary na nocleg w Pieninach

niedziela, 30 czerwca 2013

Wekendowo

Nie wiem jak u was, ale u mnie weekendy mijają w zastraszającym tempie, miałam mnóstwo  planów, ale jak zwykle nawet połowy nie zrobiłam. Z planowych rzeczy udało mi się zrobić wianek z lawendy, moja jednoroczna lawenda, która mam trzy lata, niesamowicie obrodziła w tym roku. Zrobiłam z niej wianek do kuchni.

W piątek po pracy wybraliśmy się do IKEI, a to za sprawą promocji na kuchenne dodatki. Bardzo podobał mi się ten koszyk, a jakoś zawsze nie było mi po drodze. Ale jak promocja to jestem rozgrzeszona.

Kupiłam tez reling i suszarkę do sałaty, jakim cudem udało mi się nie kupić świeczek nawet nie wchodziłam na dział z dekoracjami :)  
ale córki już nie dało się odwieść od hot-dogów :), a po zakupach wpadliśmy do znajomych na kawę

Sobota była równie intensywna, rano poszalałam z mama w sklepie z ciuchami, kupiłam sobie świetna sukienkę i szorty do kopania w ogródku bo na obecną chwilę nie odważę się w nich wyjść do ludzi ( jak by lało całe lato to już wiecie dlaczego) . O 14 pojechaliśmy na ślub córki znajomej, a pod wieczór wybraliśmy się do Tarnowskich Gór. Moja córka uwielbia restauracje i cukiernie itp. lokale, opcja zjedzenia lodów bez siedzenia ją nie satysfakcjonuje. Ona jak prawdziwa dama, lubi ubrać sukienkę, usiąść i coś zjeść, dziwne jak na czterolatka. Nauczyła ją tego moja mama, jak tylko miały wolny dzień to jeździły na zakupy i do kawiarenki :) i dla małej te kawiarenki stały się niesamowita atrakcją. Nie jest ważne gdzie i co je, szczególnie, że ona za dużo nie je. Ale ważne jest to wyjście, nie powiem sama lubię takie rodzinne wypady. Trafiliśmy do Gospoda-Kurna-Chata, która prowadzi siostra mojej koleżanki. Byłam tam pierwszy raz całkiem miłe miejsce, nie za drogie i smaczne.
Oczywiście frytki z sokiem jabłkowym  ( zdjęcie robione telefonem )
A jeszcze jedno, dowiedziałam się, że moja córka pójdzie do studni :), aby zostać dentystą trzeba iść do przedszkola do szkoły i do studni. hhhh i pytanie mojej córki
- Mamusiu, a jak jest w te studni ?
- hmmmm
-Czy tam się wrzuca pieniążki i składa życzenia 
- No niby tak ....

czwartek, 27 czerwca 2013

Koncert Dżemu

Dzisiaj po pracy byliśmy z przyjaciółmi na koncercie "Dżemu" było fantastycznie, muzyka na żywo nie ma sobie równych.


 Po koncercie była kawka i pogaduchy
Nasze połówki

Ja i moja przyjaciółka Gosia. To chyba pierwsze nasze wspólne zdjęcie które nadaje się do publikacji

Dobrze mieć przyjaciół jeszcze takich

środa, 26 czerwca 2013

Deszcz świętojański

Czy ja powiedziała, że jest mi za ciepło, jednoznacznie odwołując, chce znowu słoneczko mam dość deszczu i zimna. Wczoraj odbyłam 2 godzinna podróż komunikacją miejską z pracy do domu (całe 12 km), oczywiście w krótkim rękawie, no bo po co mi latem sweter i parasol :). Uciekł mi autobus, a nie chciało mi się czekać na następny ( szczerze to było mi strasznie zimno) wiec pojechałam chyba najdłuższą z możliwych tras. Oczywiście jak wysiadłam na przystanku to zaczęło lać, zziębnięta i przemoczona jakoś dotarłam do domu. Po godzinie rozmrażania, zabrałam się za sorbet truskawkowy i pierogi ruskie razowe. Jestem wielką fanką pierogów, niestety z powodu swoje walki z tuszą z nich rezygnuje, postanowiłam więc poeksperymentować. Kupiłam chudy ser, ugotowałam soczewice i podsmażyłam cebulkę, doprawiłam wszystko ( farsz super prawie identyczny), natomiast z ciastem miałam spory kłopot. Zrobienie razowych pierogów mnie przerosło. Ciasto ciężko było rozwałkować, a po nałożeniu farszu się przełamywało. ( może ma ktoś sprawdzony przepis). Zdjęć nie mam bo nie ma się czym chwalić (ale w smaku całkiem dobre, wyszły mi z 2).  Moje zmagania kulinarne zakończyłam o 22 : 30, a tu trzeba jeszcze poćwiczyć, strasznie mi się nie chciało, ale się przełamałam - 4 dzień za mną.
  

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Dzien taty


Od niepamiętnych czasów spędziliśmy leniwy weekend w domku, a raczej na ogródku, pogoda dopisała z niczym się nie spieszyłam, spędziłam czas z rodziną ot tak porostu . Byłyśmy na rowerkach z mama i placu zabaw z małą, leżeliśmy na słonku i grillowaliśmy Po raz pierwszy jadłam karpia grillowanego, est przepyszny, dzień wcześniej go zaczosnkowałam i posoliłam  tak przeleżał w lodówce. Godzinę przed pieczeniem polałam go sokiem z cytryny do środka włożyłam masło, świeżą pietruszkę i mięte, plastry cytryny, całość posypałam przyprawą do ryb i zawinęłam w folie. Karp jest dość tłustą rybą i zawsze wydawało mi się, że na grilla się zbytnio nie nadaje i się bardzo pomyliłam, był absolutnie rewelacyjny i bardzo kuchy. Szkoda tylko, że tak trudno go kupić latem.
Karp grillowany 

sobota, 22 czerwca 2013

CIEPŁOOOOOOOOOOOOOOOOOoooooooooo

I jak można jej odmówić ?
Zrobiłyśmy śmietankowe i truskawkowe