czwartek, 12 września 2013

Powoli wracam

Po ostatnich wydarzeniach powoli próbuje wrócić do życia,  choć czuje się jakby mi ktoś mocno przywalił. Babcie zmarła w sobotę rano, pochowaliśmy ja wczoraj i jakoś nadal nie dociera to do mnie, że w ciągu roku straciłam swoich dziadków, przecież rok temu zajmowali się jeszcze Miką, przecież parę dni temu była jeszcze u nas przez tydzień, zostało po niej parę drobiazgów i pamięć o bardzo silnej i utalentowanej kobiecie.
Dominika dzisiaj pierwszy dzień w przedszkolu po chorobowym, jakimś cudem udało ją się wcisnąć do średniaków, na domiar złego rodzice mieli wypadek samochodowy w poniedziałek i auto idzie do mechanika, więc w przyszłym tygodniu nie wiem jak ją odbiorę na czas. Ostatnio wszystko idzie nam pod górkę jakaś czarna seria.
We wtorek minęło nam 8 lat małżeństwa, rocznicy nie obchodziliśmy z wiadomych przyczyn, ale życie to nie bajka i ciesze się że nawet w trudnych chwilach zawsze jesteśmy razem

czwartek, 5 września 2013

Bardzo dziękuje za wsparcie to dość trudny czas dla mnie, babcia twardy zawodnik wiec kostuchy nie dopuszcza, ale bardzo cierpi, wiec serce się kroi. A na temat opieki szpitalnej i podejścia niektórych sióstr na oddziale, nie mam ochoty się wypowiadać, bo szarpanie umierającej osoby jest dla mnie nieludzkie. Na szczęście w przedszkolu udało się dosłownie wcisnąć małą do starszej grupy, ale na razie jesteśmy na l4 bo mała dostała wysypki podobnej do ospy, ma zaczerwienione gardełko, jutro idę z nią na kontrole. Psina po antybiotyku przestała kuleć.

wtorek, 3 września 2013

wrrrrrrrrryyyyyyyyyyyyyyyy

Mam dość zdecydowanie :
  • Babcia w szpitalu od soboty po tygodniu bólu pozwoliła wezwać pogotowie - szanse na przeżycie zerowe 
  • Mika z wakacji wróciła z powiększonym węzłem chłonnym ( nawet nie wiecie jakie myśli mam w głowie aktualnie)
  • Dodatkowo Sara kuleje wiec spędziłam wczoraj godzinę u weterynarz, po głupim jasiu musiałam ją zanieść do auta 45 kg wiotkiego psa, oczywiście drzazgi nie znaleziono 
  • A na domiar złego małą mi dali w przedszkolu do maluchów, z braku miejsc i od wczoraj próbuje ją przenieś do średniaków, bo rozpacz wielka, bo ona jest przecież duża i wszystkie jej przyjaciółki poszły, a dlaczego ona nie 
I właśnie dlatego nic ostatnio nie pisze.

środa, 28 sierpnia 2013

cisza


Mija 2 tydzień jak nie ma małej, cierpię na nadmiar wolnego czasu i jakoś tak smutno nam. Mała oczywiście świetnie się bawi i ma w nosie rodziców. Z braku zajęć czytam kolejną książkę ( którą podwędziłam przyjaciółce )

 Wciągająca, choć tego typu książki wprowadzają mnie w zły nastrój, dobrze wiem co dzieje się na świecie, ale wolę bardziej optymistycznie spędzać czas ( choć nie powiem wciąga ) , właśnie po to czytam, żeby pomarzyć, odetchnąć, a nie wpadać w dół. 
Skończyłam też pierwszy level 1-Jillian Michaels - 30 Day Shred . Drugie podejście mam, na razie dobrze mi idzie, problem zacznie się we wrześniu praca, dom, przedszkole i nagle okazuje się że jest 23. Mam jednak mocne postanowienie poprawy. Zero cukru, białej mąki, ziemniaków, 4 posiłki i ćwiczenia, do tego postanowiłam więcej biegać z psem ( Pies ma być motywacją, bo biegać nie lubię ) Jeżeli chodzi o nowości kulinarne to odkrywam nowe smaki, przejadła mi się mąka z pp i otręby, wiec szukam. Moim ostatnim odkryciem są kasze. Jaglana jest przepyszna najchętniej jadła bym ja bez przerwy i do wszystkiego. Natomiast z kaszy gryczanej upiekłam chleb z tego Przepisu. Świeży średnio mi smakował, ale żal mi go było wyrzucić wiec jadłam go przez tydzień i naprawdę mi posmakował. W smaku mocno czuć mąkę gryczana, z pewność nie raz go jeszcze upiekę. A na dzisiejszy obiad zrobiłam czarną fasolę po meksykańsku, zdjęcia wrzucę jutro.

środa, 21 sierpnia 2013

Wróżka Zębuszka

Mojej córce wypadł pierwszy mleczny ząb.

wtorek, 20 sierpnia 2013

W domu cicho i pusto


W Niedziele Mika pojechała z dziadkami na 2 tygodnie nad morze, dom stał się pusty i cichy, nie ma co sprzątać, nikt nie trajkocze za uchem i ogólnie smutno się zrobiło. Na szczęście technika poszła do przodu wiec mogę ją zobaczyć online jak dziadek złapie sieć i to nie rybacką :)
A ja dzielnie pracuje i nadrabiam zaległości intelektualne i sportowe :) Codziennie ćwiczę i czytam, zapisałam się miesiąc temu do biblioteki , udało mi się już przeczytać :


 Jest to dziennik Krystyny Jandy - bardzo fajny

Każdy szczyt ma swój Czubaszek. Z Marią Czubaszek rozmawia Artur Andrus 

Bardzo lubię kobiety o silnych charakterach, które maja coś do powiedzenia.


A teraz postanowiłam przeczytać książki Paulo Coelho, jakoś nigdy nie były mi po drodze, może z przekory "jak wszyscy - to ja nie"

Zaczynam od Czarownicy z Potobello:


środa, 14 sierpnia 2013

Ostatni dzień urlopu


No i wszystko co miłe szybko się kończy, dzisiaj ostatni dzień lenistwa jutro powrót do pracy, na szczęście to już piątek a potem weekend.  A w niedziele wyjeżdża moja księżniczka na 2 TYGODNIE nad morze z dziadkami, pierwsza taka rozłąka, oj ciężko mi będzie bez tej gaduły.
Ostatnie dni urlopu spędzam na przetwarzaniu moich zbiorów, bardzo obrodziła nam cukinia i pomidory, ogórki zostały zjedzone przez ślimaki. Zrobiłam domowy ketchup, cukinie w musztardzie, cukinie w curry no i ratatuj, a w ogródku rośnie kolejne 10. Przepisów nie podaje bo pełno ich w sieci, a też nie mam nic sprawdzonego




Przed wyjazdem kupiłam też orzechy piorące chyba zostaną zemną na dłużej, jeżeli chodzi o pranie to żadna rewelacja, ale świetny jest wywar do czyszczenia  i używam ich od zmywarki( 4 orzechy przepołowić i włożyć do koszyczka)

Znalazłam taki filmik 



Płyn ma neutralny mydlany zapach i myje nim chyba wszystko, nie jest toksyczny, ładnie czyści szkło nie drażni skóry i jest naturalny, a to lubię.
Pochwale się jeszcze prezentami i zdobyczami :)
Po paru miesiącach udało mi się upolować kubek do kawy ( mój ulubiony został "zjedzony" przez Sare ) i nigdzie nie mogłam znaleźć odpowiedniej wielkości i kształtu, lubię mocna małą kawę ale kubeczki do espresso są za małe, dopadłam taki w H&Y

Od mamy dostałam fajne japonki i spodnie, gdyby nie moja mama chodziła bym chyba nago, zawsze wyszuka mi coś fajnego. 
I jeszcze jeden cukiereczek, zostałam posiadaczem nowego telefonu, to chyba pierwszy którego nie dziedziczę, przed samym wyjazdem mojego staruszka wyprałam razem, że spodniami ( szukając go zastanawiałam się dlaczego nie ma zasięgu hmmm) i mam takie cudeńko, dla wszystkich zainteresowanych choć jest nowy nadal trudno się do mnie dodzwonić to chyba kwestia charakteru, po przyjściu z pracy gdzieś jest np. w pralce :)


No to chyba koniec. Miłego dnia u nas dzisiaj odpust a wieczorem do Izy i Wojtka :)