sobota, 14 lutego 2015

Walentynki

Dziś walentynki, bardzo lubię to święto, może nie jest to nasza tradycja, może głupie, ale bardzo sympatyczne.

 
A to Walentynkowy prezent od babci :)



 A my wczoraj imprezowałyśmy z mała na balu ostatkowym w bibliotece, mała przetańczyła cały bal, oczywiście przeszczęśliwa


Moja mała wiedźma



W bibliotece w naszej gminie jest dużo zajęć dla dzieci w ubiegłą niedziele byłyśmy na bardzo fajnym przedstawieniu dla dzieciaków.


 Z atrakcji zaliczyłyśmy z małą jeszcze jazdę na sankach, już zapomniałam jaka to frajda :)



Czerwone licka mojej córci

sobota, 31 stycznia 2015

Mam 6 lat

Nareszcie mam nowy komputerek, dostałam od mężusia :), on wymienił swój na nowy, więc w spadku dostałam, ale i tak się bardzo cieszę, nareszcie mogę umieszczać notki. A działo się sporo ostatnio w moim życiu. Moja córeczka skończyła 6 lat, z pewnością jak każda mama, ja też nie mogę uwierzyć w to jak ona szybko rośnie. Taką mam już małą kobietkę


Przed urodzinkami miała też swój pierwszy występ w szkole muzycznej, ale byłam dumna z tego małego szkraba.






Z domowych rewolucji mamy nową bramę i furtkę, już nie mogę doczekać się wiosny, kostkę i bramę trzeba teraz ubrać w rabaty, donice i lampki. Bo po wszystkich "budowach - remontach" zaczynamy od nowa, ale już widzę jak będzie pęknie.

Aktualnie testuje kremy promowane na wielu blogach z firmy fitomed, na początek kupiłam masło shea i tłusty krem tradycyjny ( mam bardzo suchą skórę) http://www.fitomed.pl/krem-tlusty-tradycyjny/cms_t/?idt=69&idk=94, krem jest świetny i na pewno kupie inne produkty, moja skóra odżyła już po paru dniach.
 I jeszcze jena nowinka, kupiłam sobie herbatę zieloną macha i hmmmmmmm, nie smakuje mi, smakuje jak pokarmem dla rybek, nie zostanę chyba smakoszem, ale ze mną to nigdy nic nie wiadomo.

sobota, 27 grudnia 2014

Sobotnie lenistwo

Dzisiaj w ramach sobotniego lenistwa wybraliśmy się obejrzeć żywą szopkę przy bazylice w Piekarach Śląskich, mróz sprawił że oglądaliśmy ją po prostu ekspresowo, ale i tak było warto





piątek, 26 grudnia 2014

Świąteczny czas

Święta jak co roku spędzamy w rodzinnym gronie, w tym po raz pierwszy przy kominku rodziców. Pyszne jedzonko, choinka, kolendy, szkoda tylko że ten czas tak szybko płynie.


prezentów było co niemiara, ja chyba nie byłam aż tak niegrzeczna bo dostałam od dzieciątka słuchawki do moich audiobuków, piękna tunikę i torebkę,o mojej księżniczce nie wspomnę bo i rowerek i piesek mechaniczny, długopis interaktywny, słuchawki, gry, książeczki, czekoladki i ciuchy :)



 Takie wianki na drzwi w tym roku stworzyłam, nie miałam kiedy ich pokazać



 I moje naleweczki malibu czeka na sylwestra i laski wanilii zalane rumem do ciasta zdobią parapet


A dzisiaj u nas zimowo, od rana pada śnieg, ucieszyłam się jak małe dziecko






Miłego świętowania ja uciekam na świąteczny obiad

sobota, 20 grudnia 2014

Gorączka przedświąteczna

Chwale się naszą pierwszą wędzoną szynka ( po 4 latach mieszkania w domu, po raz pierwszy uruchomiliśmy wędzarnie, aż wstyd)







W całym domu niesamowicie pachnie, przepisu nie podam bo to dzieło mojej połówki.

Drugim wynalazkiem który z pewnością powtórzę to domowy ocet jabłkowy, który zakisiłam 3 tygodnie temu. Pokrojone jabłka i skórki zalałam przegotowana woda z 3 łyżkami miodu i trzymałam pod przykryciem 3 tygodnie, następnie zlałam do butelek, niesamowicie prosty sposób.



A naszym domu powoli robi się świątecznie, taki oto stroik zrobiłam 




czwartek, 18 grudnia 2014

3 miesiące nie umieściłem żadnej notki. Nawet nie wiem kiedy to minęło, oczywiście podglądam wasze wpisy ale jakoś weny mi brakowało, czasu na pewno też. Dni mijają mi bardzo intensywnie,  od pracy lekcji gry od małej, mszy szkolnych itp, teraz jeszcze doszły porządki przedświąteczne, na szczęście, prezenty juz mam. I ta szaruga.
Udało nam się przed świętami odwiedzić giełdę w Tychach, trochę upolowalam


Z porządkami jestem na razie w lesie, okna myje po ciemku, ale myślę że dam radę, chyba że padne. 
W ramach muzycznego rozwoju mojej córki 

Byłyśmy na fajnych warsztatach śpiewu białego, jedyny problem, że mój rozwój muzyczny jest mocno ograniczony,  co tu dużo mówić, głucha jestem jak pień, ale czego nie robi się dla dzieci. Po warsztatach odbył się koncert kolbergowski. A w styczniu czeka nas pierwszy popis. Moja córka jest najmłodsza w szkole i zdecydowanie nie odbiega od starszych kolegów.

sobota, 27 września 2014

Mglisty poranek

U nas dzisiaj mglisty poranek, w taką pogodę najlepiej schować się pod kołdrę z gorącym kubkiem i nie wychodzić, niestety należę do ludzi których łóżko parzy, więc nawet w niedziele wstaje o świcie. Przez ostatnie miesiące u nas remontowo, aktualnie od 2 tygodni trwają prace na dworze, całe podwórko rozkopane, ogród czeka na porządki jesienne, taras nie ozdobiony jesiennie bo i poco jak bez przerwy pokrywa go kurz, a to pierwsze efekty

To palety z naszą kosteczką

A tu już pierwsze efekty ułożenia
Podwórko zmieniło się nie do poznania, nie potrafię doczekać się efektu końcowego, szkoda tylko, że zbliża się zima i nie mogę ozdobić rabatek. kostkę wybraliśmy w dwóch odcieniach szarości, ciemna po okach i jasna na środku.
Po wakacyjnym luzie przybyło mi kilogramów (oj pofolgowałam sobie), no nic trzeba się zabrać za siebie, od tygodnia wróciłam do "diety" i już mam 3 kg na minusie :) jeszcze tylko zmotywować się do ćwiczeń muszę.
Wczoraj w ramach sobotniego luzu upiekłam włoski jabłecznik, uwielbiam go przepis, zamiast cukru u mnie króluje stewia. 



w czasie diety nie używam tradycyjnej mąki, wymyślam różne przepisy i cuda, miele wszelkiego rodzaju ziarna, fasole, kasze i mam z tym sporo problemów. A raczej mój sprzęt aktualnie mam na sumieniu jeden robot kuchenny i blender. Do tej pory najlepiej sprawdzała się misa z blenderem, ale niestety, przez moje eksperymenty jej żywotnosc się odrobinę skróciła. Z braku sprzętu wpadłam na pomysł zmielenia ciecierzycy w starym młynku do kawy mojego dziadka, efekt jest rewelacyjny, drobniejsza mąka wychodzi, jedyny problem to pracochłonność, dużo czasu trzeba poświecić na mielenie.


 Upiekłam jeszcze chleb żytni na zakwasie i tradycyjny dla drugiej połówki, która zdecydowanie nie jest na diecie.

Potrzeba
150 g aktywnego zakwasu
380 mąki żytniej 750
łyżeczka soli
garści prażonych ziaren słonecznika
łyżeczka drożdży
woda do konsystencji gęstego ciasta

Wszystkie składniki mieszam, zostawiam w foremce na 2 godziny i piekę w 220oC przez 30 minut następnie kolejne 30 minut piekę w 200-180oC.

A to mój ziołowy bukiecik
Miłej niedzieli